|
Windykacja kary umownej. PYTANIE: Chodzi o mojego stałego, już chyba byłego klienta. Chcę
zlecić windykację kary umownej, jestem prawie pewien, że dłużnik
dobrowolnie jej nie zapłaci.
W punkcie 4.5 w dokumencie "skan1" który załączam i będącym fragmentem umowy franchisingu
napisane jest że „salon winien być otwarty przez cały rok kalendarzowy w godzinach od 9.00 do 22.00 za wyjątkiem niedziel i świąt które sa dniami ustawowo wolnymi od pracy” a dłużnik już go zamknął, chociaż umowy nie wypowiedział. Czyli,
uważam że należy mu się 20 tys. euro w ramach kary umownej jak
określono w art. 10 punkt 3 wspomnianej umowy (skan2), w związku z zaistnieniem takiej sytuacji – zamknięcia salonu podczas obowiązywania umowy.
Czy podjęliby się Państwo windykacji tej kwoty? Czy mam tam pojechać i sfotografować zamknięty salon na tle przechodzących klientów tego centrum handlowego?
ODPOWIEDŹ: Uważamy że, że możemy podjąć temat. Na chwilę obecną poruszenia wymagają
następujące kwestie:
1) w przypadku kar umownych zawsze mamy ryzyko związane z możliwością
domagania się przez dłużnika tzw. miarkowania wysokości kary umownej
(stanowi o tym art. 484 par. 2 kc). W naszym przypadku będzie to dotyczyło
przede wszystkim takiej sytuacji, gdyby zastrzeżona kara była rażąco
wygórowana. Dlatego też istotne jest, jakich kwot dotyczy umowa i
ewentualnie czy Pan może przynajmniej szacunkowo określić, jaką szkodę
poniósł przez to, że salon był zamknięty wbrew zapisom umowy. Tutaj ryzyko
dotyczy nie zasadności roszczenia (zakładamy, że jest zasadne), ale już
tego, jak wysoka będzie zasądzona kwota.
2) w jaki sposób możemy wykazać, że salon jest zamknięty i czy wiemy jak
długo już to trwa? Rzeczywiście, dobrze byłoby posiadać takie zdjęcia, o
jakich Pan pisze, wykonane przynajmniej w dwóch różnych dniach w pewnym
przedziale czasowym i wzmocnić to zeznaniami jakichś świadków. Jeżeli
moglibyśmy zarzucić dłużnikowi, posiłkowo, również naruszenie innych
zapisów
umowy, to także wzmocniłoby naszą pozycję. |